SOB_8300

Komentarze po meczu KSZO – Grot

Błażej Krzyształowicz, trener Grot Budowlani Łódź:

– Mecz ten pokazał, że ciężko nam się grało i nie przez naszą grę, tylko przez naprawdę dobry poziom, jaki zaprezentował zespół z Ostrowca. Musieliśmy naprawdę mocno się namęczyć i mocno zagrać w ataku, żeby przełamać zespół z Ostrowca. Szczerze powiem, że nie lubię takich setów, jak ten trzeci, które wygrywa się bardzo łatwo, zaczyna się od 8:0, bo ani my, ani rywalki na dobrą sprawę nie wchodzą w grę i tak naprawdę nie wiadomo, dlaczego tak łatwo się wygrywa. Często o tym decyduje element jak zagrywka, błędy przeciwnika i wygrywa się seta bez wielkiego wkładu własnego. A następnego seta trzeba grać, gdy przeciwnik radzi już sobie zdecydowanie lepiej. Tak było w secie czwartym, gdzie po kilku naszych niedokładnościach, braku przyjęcia zagrywki było już 4:2. Kilka dodatkowych błędów i mogło by się to potoczyć jak w trzecim secie, tylko w druga stronę. Na szczęście opanowaliśmy to, ale przez długą część czwartego seta było na styku. Później, przy swojej zagrywce trochę odskoczyliśmy, bo kilka przyjęć KSZO przeszło na naszą stronę, a przechodzące na pewno łatwiej się kończy, niż jak trzeba grać całą akcję.
My patrzymy się na siebie. To nie jest slogan, Do każdego meczu podchodzimy bardzo odrębnie. Każdy następny mecz jest dla nas najważniejszy, bo tak jak pokazał ten mecz, z każdym rywalem, bez względu na miejsce w tabeli, trzeba grać na sto procent. Inaczej, mogłoby się tutaj skończyć stratą punktów. Nie demonizowałbym naszej rywalizacji z Chemikiem, bo w finale mogą zagrać różne zespoły i na pewno ja będę ostatnim, który będzie rozdawał te miejsca na jakimkolwiek etapie trwania sezonu.

Adam Grabowski, trener KSZO Ostrowiec

– Gratulacje należą się dziewczynom, za postawę na boisku, że się postawiły, że walczyły do końca. Jestem z nich dumny. Trzeci set zupełnie nam nie wyszedł. Już na początku „poczęstowały” nas paroma soczystymi zagrywkami, podczas gdy nam zagrywka zupełnie siadła. Nie mogliśmy odrzucić przeciwnika od siatki. Uruchomili środki, które musieliśmy pilnować, przez co na skrzydłach pootwierały się luki i było nam ciężko. Staraliśmy się, jak mogliśmy. W obozie przeciwnika przede wszystkim należy pogratulować Kai Grobelnej, bo wzięła na siebie ciężkie piłki, które kończyła, zdobywała ważne punkty. O ile resztę zawodniczek staraliśmy się neutralizować, na Kaję nie znaleźliśmy antidotum.
Kaja Grobelna, atakująca Grot Budowlani Łódź, MVP spotkania

– Spodziewałyśmy się ciężkiego pojedynku, bo ciężko się gra w Ostrowcu. Tak było w zeszłym sezonie i tym razem było podobnie. Cieszę się, że zdobyłyśmy trzy punkty, a nie ważne jak, bo po nie przyjechaliśmy. Jest dla nas nauczka, że nie możemy zaczynać nerwowo, tylko musimy prowadzić swoją grę, tak jak pod koniec, a nie na początku tego meczu. Dziś czułam się dobrze fizycznie, wiedziałam co mam robić. Oczywiście, były elementy, jak np. zagrywka, które mi nie wychodziły. Chciałam to kontrolować, ale w ataku prawie wszystko mi wychodziło. Cieszę się, że mogłam w ten sposób pomóc drużynie, bo tak już jest: ja też będę miała gorsze mecze, ale wiem, że koleżanki z zespołu mi wtedy pomogą. Liga jest długa, więc na pewno przyjdą jakieś dołki, ale po to jest drużyna, żeby sobie pomagać.
Agnieszka Rabka, rozgrywająca i kapitan KSZO Ostrowiec

– Jesteśmy zespołem, którego zadaniem jest nie spaść z ligi – takie jest ogólne założenie. Wygranie jednego seta i walka w drugim była imponująca. Wiemy, że przyjechał do nas wicemistrz Polski, który w tym roku także będzie walczył o jak najwyższe cele. Szkoda, że nie utrzymałyśmy tej koncentracji i nie popsułyśmy jeszcze trochę więcej krwi zespołowi z Łodzi.
Cieszę się, że Koleta skończyła sporo piłek. Takie były założenia przed meczem, żeby atakować jak najwięcej po prostej, żeby tam szukać swojej szansy. Zabrakło jeszcze trochę szczęścia, może sztywniejszej taktyki do utrzymania, bo można się było pokusić o chociaż je