SOB_9505

Wypowiedzi po meczu KSZO-Chemik

Koleta Łyszkiewicz, przyjmująca KSZO:

Nikt się nie spodziewał takiego początku sezonu i takiej gry w naszym wykonaniu. Pewnie opinia była o nas „dziewczynki do bicia”, ale udaje nam się to zetrzeć i pokazać na boisku, że nie jest z nami tak łatwo. My same się wspieramy, bo to najważniejsze jest gdy inni nas skreślają. Byle do przodu – nie ważne czy na stojąco, czy na leżąco, ale zawsze razem.

Chemik Police nie był drużyną poza zasięgiem. Mało brakowało, by wywalczyć jakieś punkty, bo grałyśmy na równi w zasadzie. Różnica polegała tylko na tym, że one mogły sobie odpocząć na ławce, a u nas była walka w pewnych momentach z samą sobą na boisku. My nakręcamy się same i tak to właśnie powinno wyglądać w drużynie .

Osobna historia to doping – był rewelacyjny, a szczególnie podziękowania ze strony kibiców po meczu. Aż się serce radowało, że mimo porażki to były owacje na stojąco. Lubię to (śmiech). Najbardziej natomiast właśnie boli porażka po dobrej grze, ale taki jest sport. My głów nie zwieszamy, bo znamy własną wartość i naszą sytuację.

 

Stefana Veljković, MVP meczu:

KSZO to wcale nie jest taka słaba drużyna, jak niektórzy myślą. W ogóle muszę przyznać, że poziom kilku zespołów, które w minionym sezonie nie były zagrożeniem, w bieżącym poszedł do góry i jest trudniej. Poza tym w naszej grze jest sporo mankamentów, w takich podstawowych rzeczach. Staramy się je eliminować, ale jeszcze nie gramy na 100% swoich możliwości.

 

Adam Grabowski, trener KSZO:

Trzeci set – takie rzeczy się zdarzają, to nie są jakieś niezwykłe sytuacje. Siatkówka zna takie przykłady. Nam się zdarzyło już drugi raz w tym sezonie zagrać taką końcówkę. Największą nagroda dla nas było to, że przegraliśmy mecz, nie zapunktowaliśmy, a kibice podziękowali nam za to spotkanie. Chciałem podziękować dziewczynom za postawę, bo ta była naprawdę dobra. Oto właśnie w tym chodzi, aby dać ludziom emocje i stworzyć widowisko. Wydaje mi się, że dziś to zrobiliśmy.

Rywal nie ma wpływu na to, jak będziemy bronić, jak będziemy się zachowywać na boisku. Nie ma wpływu na to, czy jesteśmy zdeterminowani, i na to, czy naprawdę nam się bardzo chce. Jeśli uda się w zespole to zakorzenić, to każdy przeciwnik będzie miał z nami problem. Nie jesteśmy potentatem, ale cieszy postawa i będę mocno bronił tego zespołu i chwalił dziewczyny za ten mecz, mimo że nie zdobyliśmy choćby punktu. Ja będę je namawiał do tego, by dalej wojowały. Przeciwnik tez ma prawo zagrać dobry mecz i ma prawo wygrać. Będziemy tam walczyć i postaramy się przywieźć punkty.