SOB_7035

Komentarz trenerów po meczu KSZO – Radomka

Frantisek Bockay, trener KSZO Ostrowiec:
– Na pewno jesteśmy szczęśliwi z tego zwycięstwo, bo łatwo nie przyszło. Kiedy byliśmy skonsolidowani w obronie i do tego dobrze zagrywaliśmy, to była woda na młyn naszej gry. Sztab szkoleniowy dobrze przepracował z zespołem okres przygotowawczy, ja przyszedłem, gdy liga już wystartowała i teraz będziemy dalej wspólnie pracować na ten wynik, bo pracy zawsze jest dużo. Wiadomo, że potrzeba czasu, byśmy się wszyscy lepiej poznali i zrozumieli, ale dzisiaj już było widać, że to porozumienie się rodzi. Wiemy też na czym mamy się skupić. Przyjęcie i jeszcze lepsze zrozumienie rozegrania z atakiem, to elementy, nad którymi musimy sporo pracować.

W tym meczu faktycznie, nasza gra mocno falowała, wiele osób to dziwi, ale dla mnie to akurat jest coś normalnego. To jest dopiero druga ligowa kolejka i ta forma jeszcze będzie skakać. Takie rzeczy się dzieją i nic w tym dziwnego. Najważniejsze, że dziewczyny pokazały charakter, walczyły i pomagały sobie nawet w tych trudnych momentach i udowodniły, że tworzą zespół. Serdecznie dziękujemy za wsparcie naszym kibicom, bo to dla nich gramy i będziemy robić wszystko, by przychodziło ich na nasze mecze jeszcze więcej. Było dużo zmian w zespole, ale najważniejsze, że każda zmiana coś wniosła. Czy to dobra zagrywka, czy to obrona. Każda dziewczyna coś dała drużynie od siebie. I oto chodzi. Wszyscy muszą grać, bo jedną szóstką nie da się zajść zbyt daleko. To jest siatkówka – gra zespołowa.

Jak już wspominałem, siatkówka to całe moje życie. Każdą chwilę poświęcam właśnie tej pasji. To nie jest moja praca – to jest moje życie. Rozmawiałem z dziewczynami i one już wiedzą że jestem emocjonalny. Przekazuję im przy linii podczas meczu te emocje i oczekuję, że te emocje do mnie wrócą wraz z dobrą grą. Podczas meczu staramy się wspólnie nakręcać, wyszukiwać pozytywy. Na rozwiązywanie większych problemów jest czas, kiedy są czyste głowy.

Jacek Skrok, trener E.Leclerc Radomki Radom:
– Generalnie, to chyba zasłużone zwycięstwo drużyny KSZO, która zagrała odważniej, mając po swojej stronie kilka atutów, w postaci choćby środkowych, czy Ani Miros, która została MVP tego meczu. My właśnie w tym miejscu przegraliśmy ten mecz, przegraliśmy go na skrzydłach, bo choć ostatecznie przyjęcie mieliśmy lepsze, to przeciwnik wygrał z nami blokiem i skutecznością w ataku. Mój zespół rzeczywiście jest młody, ale mam też kilka doświadczonych zawodniczek i oczekiwania w związku z tym są trochę więcej, niż przyjechać i przegrać 1:3.
Rozmawiamy w zespole, że jeśli chcemy wygrywać mecze, to musimy grać taką zagrywką, jak Ali Grabki w końcówce czwartego seta, ale nie momentami, a przez cały mecz. Nawet kosztem błędów, ale żeby ta zagrywka coś wnosiła. Tutaj nam się to nie udało, poza tą końcówką ostatniego seta, gdzie chcąc odbić się od dna, Ala zaryzykowała na zagrywce, jednak przegraliśmy w ataku, bo o ile Ania Miros wzięła ciężar gry na siebie i skończyła to, co miała skończyć, a nam się to nie udało. Myślę, że to są takie dwa zespoły na porównywalnym poziomie, decydować może dyspozycja dnia, dlatego uważam, że w rewanżu z KSZO nie stoimy na straconej pozycji.