SOB_8849

Koleta Łyszkiewicz: Bardziej cieszy mnie gra na boisku, niż zwycięstwa w cielętniku

Rozmowa z przyjmującą KSZO Koletą Łyszkiewicz. Zapraszamy do lektury.

Mecz z Radomką, to było spotkanie walki i gdyby nie uciekły Wam końcówki tych pierwszych dwóch setów, to różnie mogłoby się to skończyć?

Koleta Łyszkiewicz, przyjmująca KSZO Ostrowiec: – Tak, pierwsze dwa sety przebiegały dobrze. Udało nam się nawet zdobyć siedmiopunktowa przewagę. Zabrakło nam konsekwencji w końcówce. Przyjęcie było niedokładne, a czasem nawet był bezpośredni punkt z tego niedokładnego przyjęcia. O trzecim secie lepiej zapomnieć. Odbył się.

Czego w tym momencie brakuje KSZO najbardziej?

– Gołym okiem widać, że w drużynie brakuje nam zawodniczek skrzydłowych, co najmniej dwóch. Ale nie może być to przyczyną porażek. Bo walczyć zawsze można.

Wąska kadra z pewnością nie pomaga w walce o ligowe punkty?

– Przy tak ograniczonej ilości zawodniczek, ciężko jest trenować 6 na 6, czy inne partie siatkarskie. Ale trenerzy robią co mogą i to się szanuje. Plotki mówią, że drużyna ma się powiększyć.

Przychodząc do Ostrowca wiedziałaś do jakiego zespołu i klubu trafisz. Co jest dla Ciebie teraz najważniejsze?

– Słyszałam opinie, że popełniłam błąd odchodząc z Łodzi, bo klub ten aspiruje do podium i ma wyniki w Lidze Mistrzyń. A Ostrowiec plasuje się na ostatnim miejscu. Wiedziałam, że tak wyglądają fakty. Ale bardziej cieszy mnie gra na boisku i udział w grze, niż zwycięstwa, siedząc w cielętniku. Wiem, że nie żałuję wyboru. Tylko, że gdy tu przychodziłam, to drużyna była kompletna. Po nowym roku dwie zawodniczki z pierwszej szóstki odeszły. Tego to się nie spodziewałam. Ale oka nie wyjmiesz. Trzeba być dobrej myśli.