sob_9217

Trenerzy o meczu KSZO – PTPS Piła

Dariusz Parkitny, trener KSZO Ostrowiec:
– Dziewczyny generalnie walczyły, chciały wygrać, ale mamy teraz ciężkie chwile w klubie. Nie sposób o nich ot tak rozmawiać. Nie jest łatwo nam trenować, skoro głowy mamy zupełnie gdzie indziej. Gra w całym meczu z PTPS nie była okazała, a na dodatek zespół w tych najważniejszych momentach grał tak, jak nie powinien i oddał zbyt wiele punktów. Szkoda, bo trzeci set przebiegał po naszej myśli i nagle przestaliśmy wierzyć, że możemy go wygrać. Żeby jednak grać spokojnie, trzeba mieć czyste głowy, a tego coraz bardziej nam brakuje w naszym klubie. Dobrze sobie radziliśmy w zagrywce, ale Austin atakowała na każdym naszym bloku i ciężko nam się było jej przeciwstawić, tym bardziej, że zmieniała kierunki ataków. Przed nami wnikliwa analiza pomeczowa i rozmowa w szatni o tym, dlaczego nam nie wyszło w konfrontacji z pilankami. Na pewno nie jest nam łatwo funkcjonować w takich warunkach, ale to nie jest przyczyną naszej porażki z PTPS. Szkoda jednak, że tak się dzieje w naszym mieście…

Jacek Pasiński, trener PTPS Piła:
– Bardzo się cieszymy z trzech punktów i bardzo się cieszymy, że wygrywamy. To żadna czarodziejska różdżka, dziewczyny po prostu potrafią grać w siatkówkę. Tu nie ma nic nadzwyczajnego, zaczęliśmy się uśmiechać na treningu i na meczu i to nam sprawia frajdę. Najważniejsze, że jest ta radość z gry. Dziewczyny zebrały się, trochę inaczej poprowadziliśmy trening, trochę inaczej pracujemy i to wszystko dało fajny efekt. Na pewno jest to inny zespół niż przez cztery kolejki i bardzo się z tego cieszę, bo widać, że ta drużyna na prawdę chce i się nie poddaje, a to są same atrybuty zwycięzców. Wiedzieliśmy, że jeżeli nabędziemy te cechy na boisku, brak bojaźni, to prędzej czy później będziemy wygrywać. Nie spodziewaliśmy się, że nastąpi to tak szybko. Na pewno cieszy fakt, że dziewczyny poddały się temu co proponuje, ale powiedzmy sobie, że te panie które ze mną pracowały wiedzą, że nie ma obijania się na treningu. Odpowiednią ilość potu u mnie trzeba wylać, odpowiednią ilość ciężarów przerzucić na siłowni, żeby potem czerpać z tego przyjemność w grze, bo ona jest właśnie najważniejsza. Nie chodzi o to, żeby przyjść do roboty – to ma być frajda, to ma być fun. Jeśli któraś z pań powie, że straciła ten fun, to niech idzie do szatni i przestanie grać w siatkówkę. To musi być ta radość, wtedy będziemy wszyscy zadowoleni, wszyscy będziemy się cieszyć, bez różnicy czy wygramy czy nie. To jest tylko sport i każdy może wygrać, każdy może przegrać, ale powiedziałem dziewczynom, że co by się nie działo, to mamy wejść do szatni i powiedzieć sobie, że daliśmy z siebie wszystko, nawet jeśli nie wyjdzie.
Powiem szczerze, że bardzo bałem się meczu z KSZO, bo jest to zespół bardzo stabilny, poukładany. W tych meczach, które do tej pory grał bardzo fajnie się prezentował, dlatego dużo bardzo obawiałem się tego meczu w Ostrowcu Świętokrzyskim, niż spotkania z Developresem SkyRes Rzeszów u siebie, bo zawsze atrybut własnej hali daje jakiś pozytyw. Cóż mogę więcej powiedzieć – dziękuje moim dziewczynom, bo oddają kawał serducha na boisku.